Budujemy szkołę w Nepalu.

Maciej Pastwa z ekipą Lepszy Świat dziś leci do Nepalu odbudować zrujnowaną po trzęsieniu ziemi szkołę.
Z potrzebnych 400.000 złotych uzbierali już grubo ponad 300.000 (z tej kwoty spora część to pieniądze ze sprzedaży własnego mieszkania Macieja!), no i lecą! Powodzenia!



Powyższy filmik to mój mały udział w tej akcji.

Scan0001

Nepal. Pashupatinath. A prochy zmarłych płyną do świętej rzeki Ganga.

Nepal. Katmandu. Już te dwa słowa powodują mrowienie na plecach każdego obieżyświata. A co dopiero, gdy dasz się oszołomić kolorowemu zgiełkowi miasta, zapachom kadzideł i gotowanych pierożków, smakowi nepalskiej milk tea, uśmiechowi orientalnych ludzi. A to dopiero początek, wstęp do osiągnięcia namiastki nirwany, harmonii ducha i ciała, dotknięcia esencji tego kraju, jaką bez wątpienia są, zupełnie jakby nie z tego świata, miejsca wyjątkowe – świątynie.

I tym jest Pashupatinath. Hinduski kompleks świątynny poświęcony Sziwie, bogowi, któremu hołd składa się winem, piwem i mięsem wołu lub koguta. Lingi, kamienne fallusy licznych kaplic, oddają ziemi świeżą krew poświęconych zwierząt. Pielgrzymi zanurzają swe utrudzone drogą, oblepione kurzem Nepalu chude ciała w przecinającej święte miejsce na dwie połowy rzece Bagmati. Wierzą, że ta kąpiel w wodzie zmieszanej z prochami poddanych spaleniu zmarłych Hindusów spowoduje, iż nigdy nie doznają wcielenia w zwierzę.

 

Czytaj dalej

Dlaczego kocham Himalaje?

Góry, zwłaszcza te wysokie, są genialnie piękne ale i niezwykle groźne zarazem. Tą banalną prawdę potwierdziły mi szczególnie mocno dwa ostatnie wydarzenia, tragiczne oraz radosne. Pod Gaszerbrum I w Karakorum zginął niedawno mój przyjaciel. Kilka dni później z Nepalu, między innymi z trekkingu w Himalaje, wróciła zachwycona górami i krajem znajoma, której pomogłem zmontować film z wyprawy. I mimo, że nakręcony był amatorsko, w sposób niezwykły oddawał zachwyt nad wysokimi górami.

Natychmiast przed oczami stanęły mi wspomnienia z mojego wypadu w tamte rejony świata. Opanowała mnie niezwykła wprost chęć, mimo tragicznego epizodu, a może również z tego powodu, natychmiastowego spotkania z tymi mistycznymi miejscami. Podjęcia wezwania, spojrzenia górom głęboko w oczy. Bo kocham te góry, kocham góry w ogóle…Jednym z powodów jest właśnie fakt, że dostarczają ekstremalnych, często skrajnych wrażeń i emocji.

Inne wyjaśni, być może, poniższa historia.

 Sagarmatha. Twarzą w twarz z bogami.

Poszedłem…

W stronę słońca i mrozu. W stronę buddyjskiego misterium. W stronę najwyższej góry świata. W stronę największej przygody życia.

Czytaj dalej