Przylądek Igielny. Tu kończy sią Afryka, tu spotykają się dwa oceany.

Szybkie śniadanie w cenie pobytu – płatki, zimne toasty, dżem, herbata z mlekiem – i już stoję, w cieniu jedynego drzewa,  na drodze wylotowej do Bredasdorp. Oczywiście z dużą kartką z nazwą miejscowości. Dosłownie po kilku minutach zatrzymuje się pickup i podrzuca w 1/3 trasy. Teraz stoję w słońcu w Stanford. Krótko. Osobowa bryka zabiera mnie kolejne 50 kilometrów na drogę Caledon – Bredasdorp – L’Agulhas. Idzie jak z płatka. Ale wysiadam w szczerym polu. Tylko wielkie pola uprawne i góry w tle. Pięknie, ale totalnie pusto. Ruch mniej niż umiarkowany.

Czytaj dalej

Międzyzdroje na przełomie lata i jesieni

Dobrze jest wpaść, choćby na chwilę, nad nasze morze gdy na molo już pustawo, bez problemu wynajmiemy kosz na plaży, w kafejkach jest gwarno ale tłumu nie ma, na dobrą rybkę nie trzeba stać w kolejce a w nisko zawieszonym słońcu w całej magii ukazuje się nieco dekadencka atmosfera nadmorskich kurortów, poza sezonem.

Czytaj dalej

Kreta. Kato Stalos – ceny, czyli koniec marzeń o tanich wakacjach

Knajpka na plaży w Sougia, Kreta południowa

Na początek trochę malkontenctwa, gdyż co nieco zaskoczył nas poziom cen w Kato Stalos. Na szczęście wynajęliśmy samochód i za górami, na południu, było już znacznie lepiej. Piwo w knajpie kosztuje tam 2,50 do 3,0 € a nie 3,5 – 4,50 jak w Kato. Podobnie ma się z innymi cenami. Południe generalnie jest piękne. I te góry! Ale o południu Krety przy następnej okazji. Na razie, dla porządku, ceny w Kato Stalos.

Czytaj dalej