Jamajka. Nie tylko rum, reggae i all-inclusive.

IMG_4722

W najnowszym magazynie All Inclusive Michała Domańskiego ukazał się mój artykuł „Jamajka. Nie tylko rum, reggae i all-inclusive”.

Jamajka. Gdy zamkniemy oczy i wyobraźmy sobie to miejsce, zobaczymy natychmiast słońce, białe plaże, krystalicznie czystą błękitną wodę Morza Karaibskiego, palmy i rozbawionych ludzi. Usłyszymy muzykę reggae, pojawią się nam obrazy związane z Bobem Marleyem. W ustach poczujemy smak rumu i egzotycznych drinków. Z czym jeszcze kojarzy nam się Jamajka? Na pewno z fantastyczną historią jamajskich bobsleistów startujących na zimowej olimpiadzie czy współczesnym herosem sportu – Usainem Boltem.

Oczywiście każdy z nas znajdzie własne skojarzenia i wyobrażenia. Miałem niezwykłą przyjemność skonfrontować swoje z rzeczywistością. Jamajka nie zaskoczyła mnie temperaturą, gdyż ta cały rok jest podobna, oscyluje w granicach 30 stopni Celsjusza. Zaskoczyła faktem, że mimo tego są tu sezony turystyczne. Pora deszczowa, czyli krótka ulewa w godzinach wieczornych na tyle zniechęca turystów, że we wrześniu bez problemu znajdziemy nocleg w hotelu i miejsce w restauracji czy pod plażowym parasolem. A przecież nie pada codziennie, a chmury, które nagle pojawiają się na horyzoncie, są fantastyczne! (…)

Więcej:
http://www.all-inclusive.com.pl/artykuly/dalekie-podroze/5158-jamajka,-czyli-nie-tylko-rum,-reggae-i-all-inclusive

Poniżej pdf całego artykułu

p02_ALL_dalekie podroze_JAMAJKA

Jerzy Pawleta, Jamajka 2015

Wanną po Jamajce 3. Film – Jamaica. Reggae, Ya Mon!

Trochę wyjaśnia się kwestia wanny. A poza tym… Negril – 11 kilometrów plaży i reggae on the beach. Skoki do naturalnej studni w Blue Hole i z klifów do morza w Rick’s Cafe. Krokodyle w Black River i laba w Jakes. Niezła jazda w YS Falls, czyli nie tylko wodospady. All Inclusive w Montego Bay i jazda konna w morzu w Ocho Rios. A wszystko zaprawione muzyką reggae, yeah mon!



jp, Jamajka

Wanną po Jamajce 2. Blue Hole

IMG_4607

Reggae-wanna zawiozła mnie do Negril. Stąd kamieniem rzucić jest do Blue Hole, Niebieskiej Dziury w pobliskich górach, gdzie z 7 metrów lub stojącego nad nią pokaźnego drzewa, czyli z kolejnych kilku metrów, można wskoczyć do naturalnej studni, którą zasilają mineralne źródła. Błocko, którym warto się pookładać na dnie studni, ma podobno właściwości lecznicze. Na pewno relaksująco działa domino z załogą Blue Hole. jp

IMG_4608 IMG_4613

Czytaj dalej

Wanną po Jamajce :-)

IMG_4998

W słuchawkach gra Pearl Jam. My Father’s Son. 10 670 metrów pode mną poprzez chmury migocze ocean. Jestem niemal równo na jego środku. Na mapie monitora wbudowanego w samolotowy fotel wygląda dość przerażająco. Jak wielka granatowa rozwichrzona otchłań.

IMG_4470

jp Frankfurt Airport

Z Europy na Jamajkę lecę jakieś trzynaście godzin. Ciekawe, ile potrzebował Kolumb, żeby dotrzeć do Ameryki. I czego się spodziewał. Ja lecę jak po swoje. A to przecież zupełnie inny świat. Przygoda, o której można tylko pomarzyć. Dociera to do mnie, gdy wgapiam się w mały monitorek. North Atlantic Ocean. Przecież to nie jest, kurna, ot, tak sobie, go przekroczyć!

Podróż zaczęła się jakbym miał nie dotrzeć do kraju Marleya. Samolot do Brukseli, gdzie miałem mieć przesiadkę, nie chciał wystartować. Godzina obsuwy. Konieczność odbioru bagażu na lotnisku w Brukseli i ponownego czekinu. Po małym zawirowaniu okazuje się, że jest pomyłka w mojej rezerwacji biletu. Data odlotu została pomylona z datą powrotu. I nie ma dla mnie miejsca w samolocie. Ups… Miła panienka mówi, żebym przyszedł za godzinę. Jeśli ktoś nie dotrze i zwolni się miejsce, to polecę. Jeśli nie – to nie. Jutro i pojutrze też nie. Wszystko zabukowane. W tym czasie inna panienka z agencji, która rezerwowała bilety szuka innych połączeń. Jest przez Frankfurt. Zostało mi 12 minut na czekin. Biegiem zasuwam do kolejnego miejsca do odprawy. Zmieniam przepocony t-shirt. Udaje się. Siedzę w samolocie do Frankfurtu. Tam na przesiadkę do Montego Bay mam 20 minut. Znowu biegnę. Na kontrolę bagażu wpuszczają mnie osobnym wejściem. Biegu ciąg dalszy. Zdążyłem w ostatnim momencie. Nie jestem tyko pewien, czy mój bagaż zdążył. Się okaże.

IMG_4474 IMG_4476

Samolot pachnie przygodą, pachnie Jamajką. Razem ze mną wsiada kilku barwnych reggałów. Dredy pod fantazyjną czapą, wielkie kolorowe wisiory na rozchełstanych koszulach, paski nabijanie wielobarwnymi kryształami podtrzymują opadające spodnie. Luz w ruchach. Tuż obok mnie w lotniskowym autobusie zasiada grupka młodych ciemnoskórych misjonarzy w białych szatach. Robię im zdjęcia z samolotem w tle. Przybijamy piątki. Jest dobrze.

IMG_4475

jp Franport