Rosja 2014. Wyprawa Syberia 4×4. Zimowy off-road za Krąg Polarny. (film 47 min)

20. na trasie IMG_3656_edited-1

Rosja. Wyprawa off-roadowa na Syberię. Marzec 2014. Trasa wiodła przez Moskwę, Ural, azjatycką częścią Syberii wzdłuż rzeki Ob, zimnikami aż do Salechardu, jednego z dwóch miast na świecie znajdujących się na Kręgu Polarnym. Próba przebicia się przez Ural Polarny. Bania w bani. I w ogóle cała masa przygód. 47 minut niezłej jazdy. Ale nie tylko…

Bezpośredni link do filmu:



1a. Ural Polarny IMG_1623

Mt. Mulanje, najwyższa góra Malawi, 3001 m npm.

48. IMG_6629

Podróżując z plecakiem po Afryce dotarłem z północnego Mozambiku, z magicznej wyspy Ilha de Mozambique do Malawi, niewielkiego państwa w środkowej Afryce. Nie bez przeszkód, gdyż z powodu ulewnych deszczów (jest styczeń, czyli lato na tej półkuli i pora deszczowa) zawalił się most kolejowy podmyty przez rzekę i jedyne regularne połączenie pomiędzy oboma krajami w tym rejonie przestało istnieć. Pozostał karkołomny transport murzyńskimi minibusami lub autostop. Wybrałem to drugie. Trafiła się ogromna zdezelowana ciężarówka wioząca setki worków z mąką. Podróż trwała trzy dni, dwie noce spędziłem w szoferce wraz z załogą pojazdu. Kilka razy naprawialiśmy auto, kilka razy wrzucaliśmy na przyczepę zgubiony towar. Potem jeszcze tylko walka o wizę i już zawitałem w pięknym Malawi, w którym tuż przy przejściu granicznym, pośród ogromnych plantacji herbaty przywitała mnie monumentalna, zasnuta chmurami sponad których wyłaniały się ostre szczyty, niezwykła góra Mulanje. „Wyspa na Niebie”, jak nazywają ją tubylcy. Mój pierwszy cel w Malawi.

0. 151010-05 Afryka. Malawi. Mt.Mulanje i przygraniczna mieścinka1. Malawi. Wioska pod Mt. Mulanje IMG_6647

Spod rozwidlenia w mieścinie Mulanje szutrowa droga wiedzie w stronę Likhubula Forestry Office, głównego wejścia w góry a zarazem do Mulanje Mountain Forest Reserve, rezerwatu przyrody utworzonego w roku 1927.

Jedyna jadąca w stronę wioski Likhubula, bardzo licho wyglądająca murzyńska taksówka oczekuje od dłuższego czasu na komplet pasażerów.

Czytaj dalej

Syberia 4×4. Przeprawa przez Ural Polarny.

10. Ural Polarny IMG_1622

Wstajemy wcześnie rano. Relatywnie. Gdy Rosjanie jeszcze śpią, my wyruszamy w góry. Mówią, że nas dogonią. Nas?! Nie ma takiej opcji! Naszym celem jest przeprawienie się przez Ural Polarny i dotarcie do odległej o ok. 200 km Workuty. W razie trudności zakładamy spanie w zaszytym w górach ośrodku narciarskim. Jadąc śnieżną drogą mijamy osadę Kharp (Karp).

9a. Łabytnangi IMG_3433

9b. Ural Polarny IMG_3448

9d. Kharp IMG_3467

Wpadamy na rozległe obszary. Podążając po ledwo przetartych śladach w kopnym śniegu, kierujemy się w stronę gór. Nagle pod naszym samochodem załamuje się lód. Z hukiem zapadamy się w koryto niewielkiej rzeki. Gdy otwieramy drzwi, woda wymieszana z lodem niemal przelewa się przez samochód. Utknęliśmy na dobre.

Czytaj dalej

Suazi. Sibebe Rock, największa granitowa góra Afryki – film

Kolejny film z Suazi.
Zdobywamy Sibebe Rock. Góra jest po prostu imponująca! Jest to drugi co do wielkości, po australijskim Ayers Rock, granitowy głaz na ziemi. A jego wystająca ponad ziemię część jest nawet większa od australijskiej! Ale najpierw zajrzymy do Mbabane, stolicy kraju, i pobuszujemy po tamtejszym targowisku. Uwaga! Spotkamy również czarnoskórych karateków.

Link do filmu: 

  

Suazi. Sibebe Rock, 1488 m npm, największa granitowa góra Afryki.

Zgodnie z umową Joshua i Gillian wpadają  po mnie do Grifters Lodge w Mbabane, gdzie spędziłem kolejną noc. Tyle, że „african time”, czyli afrykańskiego czasu. Spóźnieni o niemal godzinę. Szalona przewodniczka jak zwykle wita mnie mnóstwem słów z których potoku wyłapuję, że nie ma dziś czasu się mną zająć i obowiązki gospodarza przejmuje Joshua. OK., OK. – damy radę. Paląc nieustająco skręta za skrętem podrzuca nas na dworzec autobusowy w Mbabane, zasypując lawiną informacji jak mamy dojechać, gdzie iść, co zobaczyć, czym jest Sibebe, kto nas odbierze, gdzie zaprowadzi, jak wrócić. No i jutro oczywiście się spotykamy, bo jest generalna próba przed świętem Incwala i koniecznie muszę to zobaczyć! Przez półgodziny jazdy zdołałem trzykrotnie powiedzieć - yes.

   Wsiadamy we wskazany autobus, który zresztą Joshua doskonale znał, i najpierw obskurnymi przedmieściami Mbabane a potem malowniczą drogą Pine Valley  (Doliną Sosen) nad rzeką Mbuluzi docieramy do podnóża Sibebe Rock. Skała jest po prostu imponująca! Jest to drugi co do wielkości, po australijskim Uluru (Ayers Rock), granitowy głaz na ziemi. A jego wystająca ponad ziemię część jest nawet większa od australijskiej!

Czytaj dalej

Lesoto. Królewskie Groty Lipofung i afrykańska mielonka. + film

Ostatnie z istotnych miejsc na moim szlaku związanych z królem Moszesze (żył w latach 1824 – 1870) to groty Lipofung oddalone od Butha Buthe o pół godziny jazdy. I od razu przyznam się, ze uciekłem (zapłaciwszy za noc, mówiłem, że zostanę na dwie) z Motlejoa Lodge, by zostać na dłużej w turystycznej murzyńskiej chacie usytuowanej w powstającym kompleksie przy grotach (100 Randów za noc). Wprawdzie bez wyżywienia i prądu, przy świecach i lampie naftowej, ale za to w sąsiedztwie wysokich gór Drakensberg, płynącej dołem rzeki Hololo, wiejskich chat oddalonych o kilkaset metrów od grot i absolutnej ciszy migoczących nad głową gwiazd. Jedynym towarzyszem był czarnoskóry stróż, który przychodził ze wsi na nocną zmianę. Super miejsce.

Czytaj dalej

Lesoto. Szlakiem twierdz króla Moszesze. Thaba Bosiu, Góra Nocą.

Widok z mojego sunny busa.

Następnego ranka wita mnie słońce i upał. Nieco zdewastowany sunny bus zabiera mnie za 50 Randów w kierunku Maseru, stolicy kraju. Nieopodal niej znajduje się mój cel – Thaba Bosiu. Autobusik ledwo daje radę przebić się przez góry. Co rusz stajemy we wioskach zaliczając kolejne targowisko dając ochłonąć przegrzanemu silnikowi.

Czytaj dalej