Indonezja. Ogoh-Ogoh i Nyepi, czyli Nowy Rok w De Klumpu Bali.

0. IMG_9629

Jednym z moich etapów podróży po Indonezji było Bali. Kiedy przyjechać na tą niezwykłą wyspę? Jeśli waszym jedynym celem nie są plaże południa, to w czas balijskich świąt. Jest ich w roku wiele, bardzo wiele. Ja trafiłem na Nowy Rok. W marcu. Miejsce, w którym obchodziłem to dwudniowe święto było strzałem w dziesiątkę! De Klumpu Bali, nowoczesny designerski resort zbudowany w tradycyjnym balijskim stylu usytuowany jest pośród pól ryżowych na granicy malowniczej świątyni i wioski, w której urodził się Putu Winastra, właściciel resortu i pięknego tradycyjnego domu, o którym później.

1 IMG_9751

Mr. Putu Winastra

IMG_8902

2. IMG_9742 3. IMG_9632

I właśnie w tej typowej dla Bali wiosce, gdzie każdy dom ma swoją małą świątynię a na skrzyżowaniach wiejskich dróg stoją bardziej okazałe, pełne niezwykłych w swej ornamentyce rzeźb, posągów, bóstw czy demonów, świątynie „gminne”, wziąłem udział w obchodach Ogoh-Ogoh. Było to jedno z najbardziej mistycznych moich przeżyć. Miałem okazję uczestniczyć w czymś absolutnie autentycznym (byłem jedynym turystą we wiosce). Całodniowy kalejdoskop zachodzących na siebie wydarzeń był niezwykły, nie do ogarnięcia dla przybysza z zupełnie innego, „zimnego”, świata. Składanie darów bogom, kolorowy obrządek religijny przy świątyniach przy uczestnictwie niemal całej społeczności wsi, jednoczesne gry hazardowe czy walki kogutów wieńczył Ngrupuk, popołudniowy „przemarsz” kilkudziesięciu monstrualnych rzeźb wykonanych ze sklejonego papieru i wielobarwnie pokolorowanych, przedstawiających hinduistyczne bóstwa, straszydła i mitologiczne demony, niesionych na specjalnych konstrukcjach na ramionach dorosłych, młodzieży i dzieci. Wiele z tych przemarszów okraszonych koncertami żywiołowej muzyki gamelan kończyło się szalonym tańcem i dewastacją demonów. Gdy zapada noc, jej ciemności nagłym błyskiem rozjaśniają pochodnie podpalanych figur. Za kilka godzin nastąpi Nyepi, Dzień Ciszy, czyli Nowy Rok.

IMG_0110 IMG_0119 IMG_9320 IMG_9321 IMG_9325 IMG_9329 IMG_9340 IMG_9341 IMG_9342 IMG_9361 IMG_9362 IMG_9363 IMG_9364 IMG_9365 IMG_9366 IMG_9367 IMG_9369 IMG_9370 IMG_9373 IMG_9379 IMG_9405 IMG_9470 IMG_9481 IMG_9566 IMG_9567 IMG_9569

Nyepi to czas refleksji, zadumy, planów na nowy rok, przyrzeczeń poprawy i zmiany na lepsze. To czas, gdy nikt nie opuszcza swoich domostw. Na całej wyspie Bali panuje błogi spokój. Nie działa komunikacja, nawet lotniska. Wszyscy siedzą w domach. Ja w swojej małej turystycznej enklawie Eco Tradi Place - De Klumpu Bali.

IMG_9571 IMG_9572 IMG_9573 IMG_9646 IMG_9662

Wymknąłem się jedynie do sąsiedniej świątyni. Pozostały czas spędzałem na kontemplacji tradycyjnych balijskich potraw serwowanych w resortowej restauracyjce, kąpieli w basenie, lekturze, podziwianiu wspaniałych widoków z mojego tarasu wprost na Agung, 3.142 m npm – najwyższy, ciągle czynny wulkan Bali. Dzień wieńczy półtoragodzinny seans balijskiego masażu w pawilonie spa na końcu kompleksu kilku krytych strzechą, piętrowych, jednorodzinnych bambusowych pawilonów. Kolacja przy świecach i lampionach smakowała genialnie.

IMG_9673 IMG_9676 IMG_9683 IMG_9685 IMG_9709 IMG_9719 IMG_9724 IMG_9738

Dzień następny to koniec lenistwa. Wręcz przeciwnie. Zaczynamy wyprawą do niedawno odkrytego, niezwykle malowniczego wodospadu. Maszerujemy z moim przewodnikiem przez pola ryżowe, mijamy maleńką osadę, świątynie pomiędzy polami, przedzieramy się przez fragment dżungli, przechodzimy szerokim na trzy bambusowe pręty chybotliwym mostkiem nad głębokim jarem by zawiesiwszy plecaki na drągu nad głowami przeprawić się przez rzekę zanurzeni po pas w wodzie. Po pokonaniu wąskiego skalnego kanionu docieramy do wodospadu opadającego nam na głowy z kilkunastu metrów. Nie pozostaje nic innego jak zanurzyć się w jego wodach i skorzystać z naturalnego prysznica połączonego z masażem wodnym. Niezwykła frajda!

IMG_9754 IMG_9755 IMG_9756 IMG_9757 IMG_9758 IMG_9759 IMG_9761 IMG_9771 IMG_9779 IMG_9798 IMG_9799 IMG_9824

Po powrocie, na polu przy resorcie czeka na mnie już para bawołów do której przytwierdzony jest tradycyjny przyrząd go prac rolniczych i właściciel bawołów. Moim zadaniem jest przygotowanie nawodnionego pola pod ryżowe uprawy. Brodząc powyżej kostek w błocie za chwilę ochlapany jestem błockiem od stóp do głów. Jest to bardzo ekologiczne doświadczenie, gdyż bawoły podczas prac polowych załatwiają się prosto pod moje bose stopy. Rewelka! Kolejnym etapem jest sadzenie ryżowych roślinek. Po kolana w błocie. Samo zdrowie. Zważywszy 30-stopniowy upał – praca nie należy do lekkich. Ja jestem w sytuacji uprzywilejowanej. Do lunchu dostaję zimne piwo. Duże!

IMG_9941 IMG_9948 IMG_9959

Po krótkiej sjeście jedziemy na drugi koniec wsi do domu pana Putu – De Umah Bali. Piękny tradycyjny dom z wieloma wewnętrznymi pawilonami i własną świątynią. Tu następuje pasowanie mnie na kucharza zakończone wręczeniem certyfikatu i książeczki z przepisami na dania, które musiałem wcześniej sam, no może w towarzystwie kilku kucharek, przygotować i upichcić. Radości było co niemiara, a smakowało wszystkim wyśmienicie!

IMG_9979 IMG_9980 IMG_9986 IMG_9990 IMG_9993 IMG_9996 IMG_9997

Jerzy Pawleta,

Indonezja, De Klumpu Bali

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.