Indonezja. Ostatni Raj na Ziemi. Część 1-sza. Jakarta

0. IMG_6728 Papua. Raja Ampat

  • Chcielibyście poznać szczerze uśmiechniętych, ciepłych ludzi, dla których rozmowa z Wami jest przyjemnością samą w sobie? Ludzi, którzy za swój uśmiech nie oczekują niczego, oprócz Waszego uśmiechu?
  • Chcielibyście poznać przyrodę, którą naukowcy, badacze i pasjonaci odkrywają garściami, oznajmiając co rusz z euforią o nowych gatunkach ptaków, ryb czy owadów, które odnaleźli na jednej z 17.000 rozsianych wzdłuż równika wysp tego kraju?
  • Chcielibyście poznać gatunki zwierząt, których nie zobaczycie nigdzie indziej na świecie?
  • Chcielibyście skosztować kuchni, która swoją różnorodną, pikantną barwą zauroczy Was od pierwszego kęsa?
  • Chcielibyście poznać setki wyjątkowych miejsc, z których aż dziesięć znajduje się na światowej liście UNESCO?
  • Albo zaznać słonecznej kąpieli na różowej plaży i zanurzyć się w ciepłym ocenie nurkując między rafami koralowymi?

Chcielibyście? Poznajcie Indonezję.

Część 1-sza. Jazzowa Jakarta.

34. IMG_5632

0. IMG_5073 Indonezja. Jakarta

W Indonezji byłem po raz pierwszy w życiu i chociaż przemierzyłem ją od Jakarty (Dżakarty) na Jawie po Raja Ampat na Papui, czyli zrobiłem ok. 4.000 kilometrów, nie mogę powiedzieć, że znam ten kraj. Wiem natomiast, że niemal od razu zakochałem się w wielu jej odcieniach.

Niemal, gdyż zacząłem od Jakarty, stolicy archipelagu. Nie da się jej polubić „od pierwszego wejrzenia”, ale z każdym dniem odkrywała przede mną swoje uroki skryte pod grubą skórą wielkiego miasta. Chociaż nawet tutaj, w przeciwieństwie do wielu światowych stolic i wielkich miast, ludzie są niezwykle sympatyczni, życzliwi i nieinteresowni.

Opowiem banalną historię, ale tak tkwi mi w głowie, że nie mogę się oprzeć. Kierowca naszego autobusu, którym przez pięć dni przemierzaliśmy Jakartę i okolice, jest Muzułmaninem. Jak zdecydowana większość mieszkańców Indonezji. Rozbawiony i pełen dobrego humoru wracałem ze spotkania w departamencie turystyki zaopatrzony w szereg pamiątkowych gadżetów, w tym w białą jak śnieg gustowna czapeczkę z daszkiem i czerwonym napisem „Visit Indonesia”. Wchodzę do autobusu, a nasz kierowca siedzi za kierownicą odziany w nadzwyczaj sympatyczne muzułmańskie nakrycie głowy wielkości małej miseczki do ryżu. W zupełnie niezrozumiałym odruchu zdjąłem swoją czapkę i zaproponowałem zamianę. Gdy dotarło do mnie, jak było to idiotyczne, było już za późno. Kierowca bez zdziwienia, z uśmiechem i stoickim spokojem wręczył mi swoją czapkę (tłumacząc się jeszcze, że nie jest świeżo wyprana!) i założył białą z daszkiem. A przecież mogłem go obrazić taką propozycją. Jego nakrycie głowy nie jest zwykłą czapką. To oznaka jego wiary. Pożegnaliśmy się serdecznie.

Następnego dnia wsiadam do pojazdu a kierowca jakby nigdy nic siedzi za kierownica w białej czapce z daszkiem. Jakie było jego zaskoczenie, gdy na mojej głowie nie ujrzał swojej muzułmańskiej czapeczki. Tym razem ja zacząłem się tłumaczyć, mówiąc, że nie wiedziałem czy wypada, by nie-muzułmanin chodził w takim nakryciu głowy. No i stało się! Oblegli mnie równocześnie kierowca z przewodnikiem i boy hotelowy z kimś z od turystyki i zaczęli jeden przez drugiego perswadować, że nie ma problemu, że śmiało mogę w niej chodzić! Zrobiło mi się głupio i biegiem udałem się do swojego pokoju po czapeczkę. Nagrodą był wyrozumiały uśmiech kierowcy.

0. IMG_5427 Indonezja. Jakarta

Co jeszcze o Jakarcie? Zaskakuje nowoczesnością wieżowców i gmachów wyrastających często z typowo azjatycko-postkolonialnego zamieszania architektonicznego, jakie pozostawili po sobie ci wszyscy, którzy przetoczyli się przez te ziemie. Zakrojone na szeroką skalę inwestycje szybko wprowadzają ład w czymś, co Europejczykowi wydaje się nie do ogarnięcia. Indonezja to 250 milionów mieszkańców, z czego aż 60% mieszka na relatywnie nie tak znów wielkiej Jawie. Tutejsze miasta to wielomilionowe molochy, a Jakarta jest największym z nich. Mimo to, z każdą chwilą jej poznawania robi coraz sympatyczniejsze wrażenie. Jak choćby post-holenderskie niewielkie stare miasto ze zwodzonym mostem, jakby żywcem wyjętym z dawnych rycin przedstawiających amsterdamskie kanały.

1. IMG_4997 Indonezja. Jakarta 2. IMG_4968 Indonezja. Jakarta 3. IMG_5002 Indonezja. Jakarta 4. IMG_4980 Jakarta. Gielda

Nowoczesna Giełda w Dżakarcie

7. IMG_6453 Jakarta. Stare Miasto

Fascynująca jest też różnorodność kuchni w Jakarcie. Spotykają się tu wpływy wielu wysp Indonezji, a w tym wszystkim swoje silne miejsce ma tradycyjna kuchnia Jawy. Mieliśmy niezwykłą przyjemność zakosztowania różnych pyszności w kilku miejscach, ale największe wrażenie zrobiły na mnie dwa z nich. Restauracji Padang, gdzie dania serwuje się na wielu talerzykach ustawianych w piramidkę. Pośród mnóstwa potraw wyróżniał się rendang – wołowina gotowana w mleku kokosowym, potrawa wywodząca się z kuchni Sumatry Zachodniej, podawana z ryżem i zielonym sambalem (sambal hijau). Drugim miejscem była restauracja Dapur Babah, gdzie na przybyszów czeka niezwykła atmosfera i wystrój wnętrza. Stoliki pochowane są w kilku wielobarwnych pomieszczeniach, w głębokim półmroku majaczą wielkie azjatyckie rzeźby, grafiki i malowidła wkomponowane w przepych ornamentów. Każda sala jest inna, każda na swój sposób fascynująca. Jak serwowane potrawy. Zadziwiają kunsztem podania, fantazją kucharza i swoim smakiem. Rozpoczynamy od soto ayam. Jest to tradycyjny indonezyjski rosół z kurczaka o limonkowym posmaku. Później na stole ląduje feria przystawek i danie główne będące w swojej niezwykłej konstrukcji zapowiedzią tego, co czekać będzie nas za kilka dni. Wygląda jak wynurzające się z wody strzeliste, porośnięte gęstą roślinnością skały Raja Ampat.

Lubię mój widok z okna ogromnego, tchnącego kolonialną atmosferą hotelu Borobudur na rozległy park z ekspresyjną potężną rzeźbą umieszczoną na cokole wystającym wysoko ponad okazałe drzewa. Dalej widnieje największy w tej części Azji meczet Mesjid Istiqlal, vis a vis którego usytuowana jest strzelista katolicka katedra. Nazwać ją neogotycką byłoby nadużyciem. Jej wieże przypominają raczej szaleństwa Gaudiego w wersji ażurowej. Horyzont zamykają niezliczone wieżowce nowoczesnej części miasta. Taka właśnie jest Jakarta. Przeróżna.

8. IMG_4959 Indonezja. Jakarta 9. IMG_6177 Indonezja. Jakarta 10. IMG_4958 Indonezja. Jakarta 11. IMG_4966 Jakarta. Katedra 12. IMG_4963 Jakarta. Katedra 13. IMG_6180 Jakarta, meczet Mesjid Istiqlal

Meczet Mesjid Istiqlal

14. IMG_6172 Jakarta, meczet Mesjid Istiqlal 15. IMG_4946 Jakarta. Katedra

Katedra Najświętszej Maryi Panny Wniebowziętej w Dżakarcie

Mój hotel jest też kwaterą główną odbywającego się w marcu Jakarta International Java Jazz Festival, największego obecnie festiwalu jazzowego na świecie, co pociąga za sobą szereg atrakcji. Nieoczekiwane spotkania na basenie czy śniadaniu z gwiazdami światowego jazzu, wieczorne sesje jazzowe w każdej z kilku restauracji czy barów, przegląd mody wystrojonych gwiazd i ich satelitów czy klimat lekkiej jazzowej dekadencji. Lubimy się wszyscy posnuć po wielkim holu, jego przepastnych schodach prowadzących na piętro i jeszcze większych, pełnych rzeźb i kwiatów korytarzach, przyglądając się ukradkiem sobie wzajemnie. Java jazz to 300 zespołów, 17 scen, 3 dni muzyki w Jakarta Expo. Były i polskie akcenty, jak koncert zespołu Dominika Bukowskiego z udziałem indonezyjskich muzyków. Muzyka na granicy Europy i Azji, w tym jazzowe wersje indonezyjskich utworów, które znamy z polskich interpretacji – np. Violetty Villas!!!

16. IMG_4921 Jakarta Java Jazz, hotel Borobudur

1. IMG_5130 5. IMG_6324

Peter F. Gontha, założyciel festiwalu Java Jazz, ambasador Indonezji w Polsce

8. IMG_6400

Chris Botti

27. IMG_6478

Dominik Bukowski Group

 

0. IMG_5202_edited-1

Link do mojego filmu z Java Jazz Festival 2015:

IMG_5411 IMG_6142

Indonezja. Garuda Airlines

Ale pora w drogę. Indonezja czeka! Jak się przemieszczać? Ogromne odległości najłatwiej pokonać jest oczywiście samolotem. Indonezyjskie linie lotnicze Garuda stworzyły niezwykłą siatkę połączeń, dzięki którym dostać się można do najodleglejszych nawet miejsc w kraju. Z dnia na dzień rośnie liczba lotnisk, nawet tych potrafiących przyjąć połączenia międzynarodowe. W oczach powstają nowoczesne porty lotnicze.

23c. IMG_5750 Indonezja. Garuda Airlines 24. IMG_6211 Indonezja. Garuda 24a. IMG_6168 Indonezja. Garuda

Garuda

Jerzy Pawleta

Indonezja, Jakarta

3 Komentarze

  1. Nie można się chyba nie zakochać w Indonezji… Ja niestety na razie znam ją tylko od strony książkowej, ale mam nadzieję, że już niebawem przyjdzie poznać mi ją osobiście. Z chęcią dałabym się jej porwać na tyle by zostać tam na dłuższy czas ;) Świetne zdjęcia, czekamy na więcej :) Pozdrawiam

  2. Hej :) Jak co piątek po pracy, siadam sobie z ciepla herbatka, lub kawa przed komputerem, no i mam chwile wytchnienia :) No i oczywiscie jak co piątek wchodze na Twojego bloga z nadzieja, ze przez tydzien pojawilo się na nim chociaz kilka tekstow ;) Bo narpawde bardzo lubie czytac to co wychodzi spod Twojego piora, hehe :)

  3. Jejku jak ja lubię sobie poczytać o podróżach w dalekie strony…ale oczywiście tylko ze zdjęciami, bo to one oddaja całe piękno i głębie miejsca, o którym się pisze. Jak na razie nie mam odwagi na takie wyjazdy, wciąż są to da mnie dzikie kraje, ale poczytać i popatrzeć bardzo lubię- taka podróż mi nie straszna ;o)

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.