Syberia 4×4. Przeprawa przez Ural Polarny.

10. Ural Polarny IMG_1622

Wstajemy wcześnie rano. Relatywnie. Gdy Rosjanie jeszcze śpią, my wyruszamy w góry. Mówią, że nas dogonią. Nas?! Nie ma takiej opcji! Naszym celem jest przeprawienie się przez Ural Polarny i dotarcie do odległej o ok. 200 km Workuty. W razie trudności zakładamy spanie w zaszytym w górach ośrodku narciarskim. Jadąc śnieżną drogą mijamy osadę Kharp (Karp).

9a. Łabytnangi IMG_3433

9b. Ural Polarny IMG_3448

9d. Kharp IMG_3467

Wpadamy na rozległe obszary. Podążając po ledwo przetartych śladach w kopnym śniegu, kierujemy się w stronę gór. Nagle pod naszym samochodem załamuje się lód. Z hukiem zapadamy się w koryto niewielkiej rzeki. Gdy otwieramy drzwi, woda wymieszana z lodem niemal przelewa się przez samochód. Utknęliśmy na dobre.

W ruch idą łopaty i siekiera. Trzeba skruszyć lód, który szczelnie nas oblepił. Zdzisław swoim landcruiserem wyrywa nas rzece. W twardym lodzie zostają jedynie fragmenty naszego zderzaka. Ale wiemy już, że tędy nie przejedziemy.

9f. Ural Polarny Kharp IMG_3468

9g. Kharp IMG_3470

9i. Ural Polarny Kharp IMG_3473

9j. Ural Polarny Kharp IMG_3474

Wracamy na twardy dukt. Kolejną przeszkodą jest most, a w zasadzie szlaban na moście i strażnik w budce. Odsyła nas po bumagę zezwalającą na przejazd do kierownika pobliskiego zakładu usytuowanego na obrzeżach mieściny. Kierownika nie ma, ale życzliwy kierowca wielkiej niebieskiej ciężarówki informuje nas, że bez problemu miniemy przeszkodę przeprawiając się zamarzniętym brodem tuż obok mostu. Jest tam nawet wyjeżdżona przez inne pojazdy droga. Tak robimy. Tuż pod nosem strażnika, który w ogóle nie reaguje, mijamy most bokiem, spuszczając się z ułańską fantazją do rzeki. Idzie jak po maśle. Do czasu gdy usiłujemy wyjechać z rzeki na stromą skarpę. Już pierwsze auto zakopuje się po zderzaki. Ale od czego jest życzliwy kierowca niebieskiej ciężarówki, który obserwuje z daleka nasze poczynania. Po chwili jest przy nas, wyciąga auto ze śniegu i głośno, radośnie trąbiąc wraca pod zakład. My, tym razem już ostrożniej, wspinamy się skutecznie na drugi brzeg rzeki, wyjeżdżając tuż za mostem i kolejnym szlabanem. W czasie gdy część naszej grupy przeprawia się brodem, z głośników cb radia dociera do nas radosne: A my przejechaliśmy górą! Mostem! Obok szlabanu był niewielki przesmyk, którym mniejsze auta przedostawały się na most. I tak zrobili nasi koledzy. Strażnik nie reagował. On był tylko od sprawdzania bumagi a nie kierowania ruchem.

Twardą szeroką śnieżną drogą jedziemy w stronę coraz większych, coraz piękniejszych gór. Jedzie się wspaniale, widoki zapierają dech w piersiach! Tyle tylko, że GPS uparcie pokazuje, że Workuta nie jest w tym kierunku, w którym jedziemy. Potwierdza to kierowca ciężarówki odśnieżającej śnieg z drogi sprytnym trójkątnym, zwijającym się w linię przy mijaniu czy wyprzedzaniu urządzeniem, przypominającym wielką stalową gąsienicę. Wracamy do najbliższego skrzyżowania. Już zdecydowanie mniej szeroką drogą jedziemy we właściwym kierunku. Droga zamienia się w, można by powiedzieć, leśną, gdyby nie fakt, że lasu jest niewiele, natomiast grząskiego śniegu coraz więcej.

10. Ural Polarny IMG_1555

10. Ural Polarny IMG_1568

10. Ural Polarny IMG_1572

10. Ural Polarny IMG_1573

10. Ural Polarny IMG_1575

W pewnym momencie mijamy sławną Skałę Szamanów. Mimo naszych zachęt do zatrzymania się i spełnienia lokalnego obrządku, czyli wypicia kieliszka wódki za zdrowie duchów gór i za pomyślność przeprawy, prowadzący naszą ekspedycję Łukasz jedzie dalej. Okazało się to brzemienne w skutki. Docieramy do podnóża gór. Jest coraz bardziej grząsko. Auta zapadają się jedno po drugim, wyciągamy się nawzajem, ale coraz więcej samochodów jest uwięzionych w śniegu. Mija nas na pełnym gazie grupa na skuterach śnieżnych. Tak, oni nie mają problemu z pokonaniem śnieżnych przeszkód.

10. Ural Polarny IMG_1590

10. Ural Polarny IMG_1602

10. Ural Polarny IMG_1609

10. Ural Polarny IMG_1631

10. Ural Polarny IMG_1663

10. Ural Polarny IMG_1679

Nierówna walka z naturą trwa godzinę, może dłużej. Kończy ją przyjazd rosyjskiej zaprzyjaźnionej w bani u Żeni grupy, która wyciąga nas z tarapatów. Jest i sam Żenia. Mówi, że niestety, ale naszymi autami zapewne nie damy rady przebić się przez Ural, rozsądniej jest się wrócić i szukać przejazdu poniżej, w niższych partiach i bardziej przejezdną drogą niż dzika trasa przez góry.

10. Ural Polarny IMG_1729

10. Ural Polarny IMG_1733

10. Ural Polarny IMG_1748

10. Ural Polarny IMG_1754

Z bólem serca zawracamy. Mądrzejsi o szkołę jazdy, jakiej udzielili nam Rosjanie, wracamy bez przeszkód pod Skałę Szamanów. Tym razem wypijamy kieliszek wódki za duchy gór, ale jest już za późno. Duchy nie wybaczają. O czym przekonaliśmy się kilka dni później.

 10. Ural Polarny, Glaz Szamana IMG_1773

Jerzy Pawleta

Ural Polarny

10. Ural Polarny, Kharp IMG_1777

10. Ural Polarny, Kharp IMG_1783

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.