RPA. Cape Agulhas. Spotkanie z Koi Koi.

Świt budzi mnie szumem wzburzonego oceanu. Jest ogromny i majestatyczny. Potężny. Przy takiej pogodzie czuć jego moc. Jestem pod wrażeniem. W przeciwieństwie do kormorana, którego poranny sztorm wprawił w fantastyczny humor. Kąpie się w porannej bryzie, wystawia skrzydła na wiatr, łapie w piórka siłę oceanu, wzbija się w powietrze i nagle opada w dół szybując tuż nad powierzchnią wzburzonej wody, mając sobie za nic jęzory fal niemal łapiące w swe przepastne ramiona małego ptaka. Pokazuje bystrzak, kto tu rządzi. Fascynujące.

   Pogoda szybko się stabilizuje, czyli robi się „Afryka”. Wybieram się na długi spacer plażą, często piaszczystą, do portu w sąsiedniej wiosce Struisbaai. Rybacy niespiesznie krzątają się przy wokół kolorowych łodzi. Chmara czarnych dzieciaków kąpie się robiąc radosny harmider. Bardzo chętnie pozują do zdjęć śmiejąc się w niebogłosy, gdy na wyświetlaczu aparatu pokazuję im ich twarze. Jaśniejszą twarzą wyróżnia się dziewczynka z plemienia Koi Koi, ciekawie zerkająca w moją stronę.

   Po lunchu Derick, właściciel „Tip of Africa”, przewodnik turystyczny i myśliwy, zabiera mnie swoim landcruiserem na wycieczkę po Cape Agulhas National Park, którego jest członkiem. Wspinamy się autem piaszczystą drogą na szczyt pobliskiego wzniesienia z którego widać całą okolicę z jednej i oceany z drugiej strony. Widać stąd największy zbiornik słodkiej wody w tym rejonie RPA, jezioro Soetendals Vlei, nad którym gromadzi się ocalała w tym rejonie, a kiedyś nadzwyczaj liczna zwierzyna (ostatniego hipopotama odstrzelono tu ok.1820 roku). Derick pokazuje wydmowe tereny gdzie mieszka wyróżniające się (z nie do końca wyjaśnionej przyczyny) jaśniejszą karnacją plemię Khoi Khoi i opowiada o liczących po 50 osób rodzinach zamieszkujących tereny nadmorskie, zajmujących się hodowlą, rybołówstwem i łowiectwem. Nieco głębiej w ląd osadowili się San Songna, buszmeni przybyli z innych rejonów Afryki, chodzący na polowania nad pobliskie jezioro. Opowiada o planach rozbudowy Parku i sprowadzeniu zwierząt, które kiedyś zamieszkiwały te treny. Pokazuje wyjątkowo fotogeniczny wrak statku sterczący tuż przy brzegu, którego pijaną załogę w całości wyłowiono, natomiast tony mrożonego tuńczyka poszły rekinom na pożarcie. Zawozi na długą, 28 kilometrową piaszczystą białą plażę  w Struisbaai na skraju której stoją samotnie dwa krzyże zasypanych piaskiem grobów, pokazuje stare domki rybackie i nowe osiedle deweloperskie, budowane według dawnych wzorców, gdzie kształty domów przypominają te tradycyjne, rybackie. Kończymy wieczór snując przy lokalnym winie opowieści (opowiada Derick, ja słucham) o Botswanie czy Namibii, gdzie z chęcią zabiera swoich znajomych, zwolenników off-road’u.

Jerzy Pawleta

Cape Agulhas, RPA

  

Linki:

 www.capeagulhasbackpackers.com – Backpackers w Struisbaai, Cape Agulhas

www.agulhassouthafrica.co.za – pensjonat “Tip of Africa”, L’Agulhas, Cape Agulhas

1 Komentarz

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.