Festiwal Jarocin 2013

No to po latach znów wybrałem się do Jarocina. Na festiwal. Co nowego? Na Rynku dalej rządzą punkowcy, jak widać, choć w liczbie znacznie już ograniczonej. Pole namiotowe stoi namiotami pięknymi – trochę mi brakowało chorągiewek, sztandarów, haseł – i generalnie zamieszania, które było częścią składową pola. Scena też piękna i duża. Ale pod sceną puściej. Odniosłem wrażenie, że z dawnego Jarocina pozostała jedynie nazwa. I mit.
No i całe szczęście, że ktoś (Spichlerz Polskiego Rocka, projekt poświęcony historii jarocińskich festiwali i historii polskiego rocka) chce ten mit zachować „dla potomnych” i powstaje cykl filmów obrazujących historię Jarocina (oczywiście tego koncertowego, festiwalowego). Filmy robią fachowcy, czyli Leszek Gnoiński i Wojtek Słota (ci od Beats of Freedom). Jest więc pewność, że będzie wszystko super. Widziałem pierwszy odcinek cyklu „Płyń pod prąd” - chłopaki odwalili kawał naprawdę dobrej roboty!

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.